Czytelnia

Morbus Sabaticus czyli "Niedzielna febra"

Email Drukuj PDF

To choroba bardzo rozpowszechniona szczególnie wśród członków zborów.

1. Objawy jej są bardzo różne, nigdy jednak nie mają ujemnego wpływu na apetyt chorego.
2. Choroba ta nie trwa dłużej niż 24 godziny.
3. Do chorego nigdy nie wzywa się lekarza.
4. W życiu duchowym chorego wyrządza ona ogromne szkody.

Ta rozpowszechniona i groźna choroba, co roku pociąga za sobą tysiące ofiar.

Jej charakterystyczne objawy:

Ostre przypadki w każdą niedzielę. W poprzedzającą noc pacjent na ogół dobrze śpi i nie odczuwa żadnych dolegliwości. Po spożytym ze smakiem śniadaniu następuje atak, który często trwa aż do obiadu. Podczas obiadu następuje pewna poprawa, chory czuje się lepiej na tyle, że może z apetytem spożyć posiłek, albo nawet zdobyć się na krótką przechadzkę, czy też przejrzeć bieżącą prasę. Objawy choroby prawie całkowicie ustępują. Po spożytej ze smakiem kolacji (i obejrzeniu programu telewizyjnego) chory udaje się na spoczynek. W poniedziałek świeży i wypoczęty udaje się do swoich codziennych obowiązków i do następnej niedzieli nie odczuwa już żadnych objawów tej, niestety, groźnej choroby.

Leczenie zapobiegawcze:

"Nie błądźcie, Bóg nie da się z siebie naśmiewać; albowiem co człowiek sieje, to też i żąć będzie" (Gal. 6,7

Krzesło

Email Drukuj PDF

Córka pewnego człowieka poprosiła lokalnego pastora, by przybył modlić się z jej ojcem. Kiedy pastor zjawił się na miejscu, zobaczył leżącego na łóżku starego człowieka. Obok łóżka stało puste krzesło. Pastor założył, że starca poinformowano o jego wizycie.
-"Widzę,że się mnie pan spodziewał ", powiedział.

- "Nie, kim jesteś?", odpowiedział ojciec.

Pastor przedstawił się i rzekł:

- "Zobaczyłem puste krzesło i założyłem, że wiedział pan, że przyjadę."

- "Ach, tak, krzesło.."- powiedział przykuty do łóżka mężczyzna.

- "Czy mógłby pastor zamknąć drzwi?"

Zdziwiony pastor zamknął drzwi.

- "Nigdy tego nikomu nie mówiłem, nawet mojej córce" - rzekł starzec, ale całe moje życie nie wiedziałem, jak się modlić. W kościele słyszałem jak pastor mówił o modlitwie, ale nie trafiało to do mnie. Porzuciłem wszelkie próby modlitwy, aż cztery lata temu mój najlepszy przyjaciel powiedział mi:

- "John, modlitwa to kwestia zwykłej rozmowy z Jezusem. Oto co proponuję:

Usiądź na krześle. Ustaw puste krzesło przed sobą i z wiarą, wyobraź sobie Jezusa na tym krześle. To nic strasznego, bo On obiecał, że zawsze będzie z nami. I tak po prostu z nim rozmawiaj, w ten sam sposób, w jaki rozmawiasz teraz ze mną."

Więc spróbowałem i spodobało mi się to tak, że robię to po kilka godzin dziennie. Uważam jednak, by moja córka nie zobaczyła, że rozmawiam z pustym krzesłem, bo albo załamałaby się nerwowo, albo wysłała mnie do domu wariatów.

Pastor był głęboko poruszony tą opowieścią i zachęcił starca, by to kontynuował. Następnie pomodlił się z nim, namaścił olejkiem i wrócił do kościoła.

Dwa dni później córka tego człowieka zadzwoniła z wiadomością, że jej ojciec zmarł tamtego popołudnia. - "Czy zmarł w pokoju?" zapytał pastor. "Tak, kiedy wychodziłam z domu około godziny drugiej, zawołał mnie, powiedział, że mnie kocha i pocałował w policzek. Kiedy wróciłam ze sklepu godzinę później, już nie żył. Ale było coś dziwnego. Wygląda na to, że tuż przed swoją śmiercią , tata pochylił się i położył głowę na krześle, które stało przy łóżku. Co pastor o tym sądzi?"

Pastor otarł spływającą łzę i powiedział: "Obyśmy wszyscy mogli tak odejść."

Belka w oku

Email Drukuj PDF

Autor: Hugo McCord

Pewien żołnierz pisał o komicznym wydarzeniu podczas inspekcji kompanii w szkole pocisków sterowanych Armii Stanów Zjednoczonych, Redstorne Arsenał, w Huntsville w Alabamie.

Inspekcję przeprowadził pułkownik. Wszystko przebiegało gładko, dopóki oficer nie podszedł do sąsiada żołnierza, który opisał cały incydent.
Pułkownik zatrzymał się, obejrzał żołnierza z góry na dół i warknął:
- Zapnijcie kieszeń kawalerzysto!
Żołnierz mocno skonsternowany wyjąkał:
- Teraz, sir?
- Oczywiście, teraz!
Na te słowa żołnierz sięgnął bardzo ostrożnie i zapiął klapkę na kieszeni pułkownika.

Z jakiejś przyczyny, właściwie naszej ludzkiej naturze, zawsze łatwiej jest zobaczyć nie zapięte kieszenie u kogoś innego niż u siebie. Drzazgi w oczach innych ludzi wydają się bardziej widoczne niż belki w naszych własnych oczach.

"Czemu to widzisz drzazgę w oku swego brat, a belki we własnym oku nie dostrzegasz?" (Mt7,3

Księga baśni i bajek?

Email Drukuj PDF

Francja. Rok 1892. W pociągu siedzi starszy mężczyzna i czyta Biblię. Miejsce obok zajmuje młody student pogrążony w naukowej literaturze.

Po pewnym czasie młodszy z mężczyzn pyta swojego sąsiada:

" Czy Pan wierzy jeszcze w tę starą księgę pełną bajek i baśni?"

- " Ależ tak, oczywiście"- pada szczera odpowiedź

- "Tylko, że to nie żadna księga baśni, lecz Słowo Boże!"

Młodzieniec gorączkuje się:

"Powinien Pan zająć się chociaż raz porządnie naszą historią. Za czasów rewolucji francuskiej 100 lat temu religia została zdemaskowana i obnażona jako iluzja! Chyba tylko ludzie bez jakiejkolwiek kultury wierzą jeszcze, że Bóg stworzył świat w 7 dni. Musiałby Pan usłyszeć, co ma nauka do powiedzenia na temat tych bajeczek o stworzeniu."

- "Tak...? Co w takim razie twierdzą dzisiejsi naukowcy?" - zapytał uprzejmie starszy Pan.

"Hm, ponieważ muszę zaraz wysiadać, nie mam niestety czasu, aby Panu wszystko dokładnie objaśnić. Ale niech Pan da mi po prostu swoją wizytówkę. Prześlę na pański adres fachową literaturę naukową co do tej kwestii."

- Na to starszy pan otworzył swój portfel i podał młodszemu mężczyźnie karteczkę.

Gdy ten na nią spojrzał poczuł się mniejszy od mrówki. Skulony, ze schyloną głową i spuszczonym wzrokiem opuścił pociąg.

Na wizytówce widniał napis: prof. Dr Louis Pasteur dyrektor naczelny Instytutu Badawczego Narodowego Uniwersytetu Francji.

"Trochę nauki oddala nas od Boga, zaś wiele nauki przybliża nas do Niego." Louis Pasteur

Tato, ile zarabiasz na godzinę?

Email Drukuj PDF

Syn: Tato, czy mogę zadać Ci pytanie?
Tata: Tak jasne, co się stało?
Syn: Tato, ile ty zarabiasz na godzinę?
Tata: (zdziwiony) To nie twoja sprawa. Dlaczego pytasz o takie rzeczy?
Syn: Chcę tylko wiedzieć. Proszę powiedz mi, ile zarabiasz na godzinę?
Tata: Jeśli musisz wiedzieć, zarabiam 100 dolarów.
Syn: Ojjjj (zasmucony). Tato, a czy mógłbyś pożyczyć mi 50 dolarów?
Ojciec bardzo się wściekł.
Tata: Pytasz tylko dlatego żeby pożyczyć pieniądze na głupią zabawkę czy inne bzdury? Proszę odmaszerować prosto do swojego pokoju. Kładąc się spać pomyśl o tym, dlaczego jesteś taki samolubny. Ja muszę ciężko pracować każdego dnia, a Ty zachowujesz się dziecinnie.

Chłopiec cicho poszedł do swojego pokoju i zamknął drzwi.
Mężczyzna usiadł i stawał się jeszcze bardziej zły myśląc o pytaniu zadanym przez małego chłopca. Jak on śmie zadawać takie pytania tylko po to żeby dostać trochę pieniędzy - pytał siebie tata.
Po około godzinie jednak się uspokoił i zaczął się zastanawiać:
Może było coś, co naprawdę potrzebuje, aby kupić za 50 dolarów i że on faktycznie nie prosi o pieniądze zbyt często. Mężczyzna podszedł do drzwi pokoju chłopca i otworzył je.

Tata: "Śpisz, synu?"

Syn: "Nie tato, nie śpię".
Tata: "Przemyślałem to i może byłem zbyt ostry dla Ciebie wcześniej. Miałem kilka ciężkich dni i wyładowałem swoją złość na Tobie. Oto 50 dolarów o które prosiłeś..."

Chłopiec podniósł głowę, uśmiechając się.
Syn: "Och, dziękuję tatusiu!"
Następnie, sięgając pod poduszkę wyciągnął kilka pogniecionych banknotów. Mężczyzna zobaczył, że chłopak miał już sporo pieniędzy i znów się zezłościł. Chłopiec zaczął powoli liczyć swoje pieniądze, a potem spojrzał na ojca.

Tata: "Dlaczego chciałeś mieć więcej pieniędzy, jeśli już tyle uzbierałeś?"

Syn: "Ponieważ nie miałem tyle ile było mi potrzebne, ale teraz już mam.

"Tato, teraz mam 100 dolarów. Mogę kupić godzinę Twojego czasu? Proszę wrócić jutro szybciej do domu. Chciałbym zjeść z tobą kolację."

Ojciec został zmiażdżony. Przytulił syna i błagał o przebaczenie. To tylko krótkie przypomnienie dla wszystkich tych, którzy ciężko pracują. Pamiętajcie, że nie należy wypuszczać czasu przez palce. Spędzajmy tyle czasu ile tylko się da z tymi, którzy naprawdę są dla nas ważni. Nie dopuszczaj do tego, aby godzina Twojego czasu kosztowała Twoich 100 dolarów. Pomyśl - jeśli umrzemy jutro, firma, w której pracujemy łatwo zastąpi nas w ciągu kilku dni. Ale rodzina i przyjaciele będą czuli pustkę do końca życia. Praca jest bardzo ważna, ale nasze dzieci również potrzebują czasu, który będą mogły spędzać tylko z nami.

Niektóre rzeczy są ważniejsze.

"Jeśli Bóg z nami, to kto z nimi?"

Email Drukuj PDF

"Jeśli Bóg z nami, to kto z nimi?". Pyta ironicznie bohater jednego z filmów wojennych wskazując na swoich wrogów, ukrytych w okopach i noszących na klamrach swoich pasów dumne: Gott mit uns ("Z nami Bóg"). "Po czyjej stronie jesteś, Boże?" to obok: "Gdzie byłeś Boże, gdy..." najczęstsze pytanie, które stawiają ludzie przy okazji przeróżnych sytuacji konfliktowych, nie tylko zbrojnych. Jesteśmy istotami starającymi się za wszelką cenę doszukać czyjejś racji, oddać sprawiedliwość tym, którzy - naszym zdaniem - na nią zasługują oraz potępić tych, którzy zasłużyli na potępienie.

Odpowiedź Boga na tak postawione pytanie może okazać się jednak bardzo zaskakująca. A jeśli okaże się, że Bóg stoi po stronie obu zwaśnionych grup albo żadnej z nich? Przecież nie poddaje się ludzkiej presji i zawsze opowiada się za swoim niezmiennym Słowem, nawet, kiedy my się od Niego odwracamy. Jeśli my nie dochowujemy wiary, On pozostaje wierny, albowiem samego siebie zaprzeć się nie może. (2 Tym. 2:13, BW)

Tekst pochodzi z http://mor-pho.pl/

Strona 2 z 3

Werset

Szukajcie najpierw Królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a wszystko inne będzie wam dodane.
Mat 6,33
 

Kontakt

Kościół Zielonoświątkowy
Zbór DOBRA NOWINA
43-460 Wisła - Nowa Osada
ul. Wyzwolenia 21A

tel: 33 855 13 10

email Redakcja

Copyright © 2018 KZ Dobra Nowina Wisła. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Projekt i wykonanie MSB World